Nowy Mitsubishi Grandis wjeżdża do Krakowa
5 lutego, 2026Nie jest tajemnicą, że zima w Małopolsce w ostatnich dniach nie odpuszcza, ale w krakowskich salonach samochodowych atmosfera robi się gorąca. Przy ulicy Jasnogórskiej zameldował się właśnie pierwszy egzemplarz nowego Mitsubishi Grandisa. Samochód, który nazwę dzieli ze słynnym minivanem, powraca w zupełnie nowym wcieleniu, celując w najpopularniejszy segment rodzinnych SUV-ów.
Mrozy mamy w Krakowie tak siarczyste, że – jak żartuje ekipa z salonu Auto Krak – z adresu przy ulicy Jasnogórskiej 105 odpadła cyfra „5”. Ale bez obaw – Grandis zimy się nie boi, a ja postanowiłem sprawdzić, co ten model ma do zaoferowania krakowskim kierowcom, szukającym solidnego auta na nasze dziurawe drogi i stanie w korkach na Alejach.
To już nie minivan, to „Wielki” SUV
Nazwa Grandis pochodzi z łaciny i oznacza „wielki” lub „imponujący”. Choć wielu z nas pamięta to miano z tylnej klapy popularnego niegdyś vana, nowe wcielenie to rasowy SUV segmentu C. Auto mierzy 4410 mm długości i 2000 mm szerokości, co czyni go graczem wagi ciężkiej w walce o klienta rodzinnego.

Stylistycznie to Mitsubishi pełną gębą. Mamy tu charakterystyczny, drapieżny przód „Dynamic Shield” i solidną sylwetkę, która budzi zaufanie. Całość stoi na kołach, które mogą mieć nawet 19 cali – wyglądają świetnie, choć na krakowskich krawężnikach zalecam ostrożność.
Hybryda idealna pod Strefę Czystego Transportu?
Pod maską próżno szukać diesla, co w dobie wchodzącej Strefy Czystego Transportu jest zrozumiałe. Mitsubishi stawia na elektryfikację, oferując dwa warianty, które w miejskiej dżungli mają sens:
- Mild Hybrid (MHEV): Turbodoładowana jednostka 1.3 litra o mocy 140 KM. Dostępna z manualem lub 7-biegowym automatem.
- Pełna hybryda (HEV): To rozwiązanie dla tych, którzy liczą każdą złotówkę przy dystrybutorze. Silnik 1.8 litra współpracuje z elektryką, generując łącznie 156 KM.
Co ważne dla mieszkańców Krakowa – producent deklaruje, że pełna hybryda w warunkach miejskich potrafi poruszać się w trybie elektrycznym nawet przez 80 proc. czasu jazdy. To oznacza ciszę w kabinie i spalanie, które nie zrujnuje domowego budżetu.

Bagażnik jak jaskinia i Google na pokładzie
Jako praktyk zawsze zaglądam do kufra. Grandis nie rozczarowuje – bagażnik oferuje od 624 litrów pojemności, a po złożeniu foteli robi się z tego mała ciężarówka o kubaturze 1681 litrów. Co ciekawe, tylna kanapa jest przesuwana (o 16 cm), więc sami decydujemy: czy wieziemy pasażerów z długimi nogami, czy większe zakupy z marketu.

We wnętrzu czuć nowoczesność. Sercem jest 10-calowy ekran z wbudowanym środowiskiem Google. Mapy i Asystent działają tu natywnie – bez kombinowania z kablem do telefonu. Ciekawostką jest też panoramiczny dach, który przyciemniamy jednym przyciskiem (elektrochromatyka), zamiast szarpać się z roletą.
8 lat spokoju – to robi wrażenie
Na koniec argument, który w moich oczach jest kluczowy. Mitsubishi jest tak pewne swojej japońskiej jakości, że oferuje 8 lat ochrony gwarancyjnej (do 160 000 km). W dzisiejszych czasach to rzadkość i gwarancja świętego spokoju na lata.

Gdzie go zobaczyć?
Samochód fizycznie wjechał już do salonu Auto Krak przy ul. Jasnogórskiej 105. Warto się pospieszyć, bo w przedsprzedaży (trwającej do końca stycznia) można zyskać korzyści sięgające 9 000 zł.
Moim zdaniem: Nowy Grandis to udany powrót do gry. Łączy sentyment do nazwy z nowoczesną techniką, której wymagamy w 2026 roku.
Fot. press.mitsubishi.pl


